- Panie, nie jestem godzien...
Stefan Żeromski na nią, że go niby urząd duchowy, niby trybunał sądzący zapytuje o lata ubiegłe, o życie przebyte, o szczęście odepchnięte, o pogrzebane w ziemi zwłoki i o całuny uczuć, co je do snu wiecznego
mięknie... , - Z siebie, widzisz, gada, nie z wierzchu, tylko ze środka... - Ale - ciągnął Krzysztof - nim ten toast wychylę w imieniu Galicji... - Co za Galicji? - Nie ma Galicji! - Zbazgrał się...
Cytat
jednego. Po czym? - zapyta pan. Moja odpowiedź nie zadowoli pana. Oskarżeni są właśnie najpiękniejsi. Nie może ich tak upiększać wina, bo - tak muszę przynajmniej mówić jako adwokat - nie wszyscy są
żołnierzowi, a zresztą wszystko sam pełnił. Uczył się służby obozowej i garnizonowej, składu musztry, szyku i porządków. Koń jego nie był nadzwyczajny, ale i nie ostatni. Krzyż miał żelazny, boki
Cytat
potem przez okno - dom naprzeciwko stał skąpany w słońcu - i podszedł do drzwi. Panna Montag poszła za nim kilka kroków, jak gdyby mu nie całkiem dowierzała. Ale przed drzwiami musieli oboje się
których kilka w różnych miejscach długi stół obciążało. Wielkie, żółte świece kościelne z wyciskanymi ozdobami rozmaitych kolorów płonęły pryskając iskrami. Cienkie obrusy haftowane, ściągnięte z