wierzch wyłaziły z pychy, gdy koleżkowie kpinkowali, że ja już w łonie matki,
Stefan Żeromski taki interes, że to jest pokój narożny. Otrzymawszy te wyjaśnienia Cezary, pouczony i pokrzepiony na duchu, już się o nic nie kramarzył. Mieszkał i już. Pokój mu się jednak nie podobał. Był mały -
ruchów w duszy Rafała tworzyć się poczęły fale myśli tak niestałe jak nachylenia wolantki, zależne od czegoś z zewnątrz, od byle trącenia do taktu. Płynęły długimi smugami jak muzyka niestała;
Cytat
śpieszył... Będę się umizgał i dziewczęta cieszył... - Powinieneś zrozumieć tą właśnie głową "wonnościami zlaną", że innej rady nie ma. Musisz się zgodzić na tak niewinny i słodki pewnik łysego
Wacio szkarlatynę, tamten z wyłażącymi z dziur w barchanowych niezapominajkach kolanami - krup, to maleńkie chore na żołądek, zapalenie płuc, febrę, kaszel, malarię, jakieś "ognipióry", angielskie
Cytat
znalazł wreszcie swoją metrykę. Gdy wrócił do sąsiedniego pokoju, otworzyły się właśnie drzwi naprzeciwko, chciała nimi wejść pani Grubach. Widział ją tylko krótką chwilę, bo zaledwie poznała K.,
krygami, muskaniem wąsa oraz odrzucaniem wylotów wiódł ją uroczyście przez tłum, zgromadzony już nie tylko w bawialni, w alkierzach, w ciasnych i niskich izdebkach dworu, ale nawet w sieni, na