- Siadajcie, panowie - mówi zrzucając z krzesełek na ziemię
Stefan Żeromski szmuklerza znaków szarży oficerskiej i miał możność przyczepienia do prawego ramienia szlufy podporucznikowskiej z dwiema jedwabnymi pręgami, kontrepoletu, feldcechu i kordonków bez bulionu. Świeżo
okolicy; gdzie indziej zadęły opłotki, a nawet wioszczyny przytulone do urwisk. Mglistymi kępy i drgającymi żywo światełkami znaczyły się dwory na przyczółkach parowów. Konie po brzuchy zapadały w
Cytat
wojenny łup. Toteż jako łup idą dalej. Ja zresztą... Ale ci mówię: konie Lisippa należą z prawa do wielkiego wodza, Buonaparty. Żołnierze nasi nie uczynili nic złego słuchając rozkazu swych
kurczyło się, żeby z całego duchu ciąć owe "lasy i bory". Ujrzał je w oczach jak żywe: bory niezmierzone, głuchą świętokrzyską puszczę. Wionął na niego smutek i żal... - Tak-że to nas waćpan
Cytat
pono umierał. Wieść tylko głucha, obojętna, z dziesiątych ust, jak pies milczkiem kąsający, dobiegła ucha i jadowitym zębem wieczną w sercu rozdarła ranę. Stary kutwa błąkał się co dzień miedzami,
raz głowa. Dym stamtąd buchał. Wziąwszy w ręce nabity przez kamrata karabin Krzysztof uważnie zmierzył w to okno. W tej samej chwili znowu mignęła tam biała twarz. Złożył się lepiej do strzału...